Masc powodzi, Dodaj komentarz

Jest bardzo klimatyczna i nastrojowa. Nastrój grozy, niepewności i zagrożenia potęguje tło — zagrożone miasto, wystawione na zbliżający się żywioł. Zapewnić ją może tylko radykalna zmiana dotychczasowego podejścia do przyrody.

Najczęściej czytane

Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie, 24 października roku. Od tamtego dnia powstało recenzji powieści. Linki do wszystkich, poprzedzone cytatami, można znaleźć poniżej.

Masc powodzi

Recenzje zostały uszeregowane od najnowszej do najstarszej, bez selekcjonowania, odrzucono tylko dwa wpisy z serwisu lubimyczytac. Akurat Masc powodzi nie wyraził dotąd swojej opinii nt. Wielką frajdę sprawiało mi odnajdywanie coraz to nowych rzeczy łączących mnie z bohaterem tamtej opowieści, prokuratorem Teodorem Szackim ….

Gmina wyglądała jak po powodzi

Początek nie był łatwy, ale później poszło już z górki. Bo język i narracja świetna! Bardzo podoba mi się motyw dziecięcej zabawy, wykorzystany jako jeden z kluczy do rozwiązania zagadki. Pierwszą rzeczą, która przyciąga czytelnika, jest forma powieści. Kartki z kalendarza, wycinki z prasy, fragmenty wpisów blogowych i dyskusji z czatów. Każdy element układanki odkrywamy wraz z głównym bohaterem. Czytelnik czuje wzrastający niepokój, ale i fascynację. Świetnie skonstruowany, z sympatycznymi bohaterami, wartką akcją i zaskakującym zakończeniem.

Kris jest wojskowym, ale daleko mu ideału, nie ma już idealnej sylwetki, kiepsko strzela. Przy okazji opisywania Krisa Autor przemyca wiele wojskowych sytuacji czy żargonu, a to sprawia, że postać naszego bohatera jest realistyczna, a przez to wiarygodna. Ja osobiście do samego końca nie potrafiłam określić swoich uczuć do Masc powodzi, Masc powodzi jednej strony mnie denerwował, a z drugiej wzbudzał sympatię.

Masc powodzi

Od początku polubiłam za to Marikę i Kamila. Wszędzie byłam, wszystko widziałam przez co dwa razy bardziej przeżywałam tą historię. Nie zdążyłam nadać sygnału SOS, a już było po Powodzi.

Niewyuczalność pomieszana z cwaniactwem. Rozmowa o powodziach z dr. Andrzejem Jermaczkiem

Lekka, krótka stron i fajnie napisana lektura z podtopionym Krakowem w tle. Szczerze mówiąc nie umiałabym podać tytułu, ani z literatury pięknej ani naukowej a trochę jej czytałam przy okazji pisania pracy magisterskiej też związanej z handlem ludźmiktóry traktowałby o tym samym co Powódź. To, że nie ma pozycji naukowych mnie nie dziwi. Jest to tak mroczny proceder, że pewnie było by ciężko znaleźć jakiekolwiek dane nawet w policyjnych raportach.

Masc powodzi

Trochę dziwi mnie natomiast, że autorzy mrocznych thrillerów jeszcze go nie dopadli. Czyżby zbyt brutalny? I to bardzo pozytywnie. Oczywiście, jak to debiut, ma pewne niedoskonałości ale nie są na tyle poważne aby nie sięgnąć po tę historię. Choć nie brak nieco słabszych punktów.

Na przykład zaangażowanie do pomocy przypadkowej nastolatki i jej kolegi — a może to miała być książka dla młodzieży? Później, jak to czasem bywa, ich drogi się rozeszły z powodów męsko-damskich. Po wielu latach zerwanych kontaktów, Krystian dowiaduje się, że Jakub popełnił samobójstwo, bo jakiś zły człowiek zabrał mu dziewczynę.

Krystian, nieudaczny zawodowy podoficer wojska polskiego, bierze urlop w swojej jednostce i wyrusza do Krakowa, wyjaśnić sprawę. Wciąga od pierwszej strony, uwalnia w ostatniej. Jest bardzo klimatyczna i nastrojowa.

Akcja nie jest rozwlekła, bodajże trwa pięć dni i wartko się toczy.

Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie, 24 października roku. Od tamtego dnia powstało recenzji powieści. Linki do wszystkich, poprzedzone cytatami, można znaleźć poniżej.

Autor sprawnie porusza się w temacie, który opisuje, a bardzo dobry warsztat i styl, powoduje, że historię się dosłownie łyka. Zwroty akcji następują po sobie lawinowo, dlatego nie ma czasu na nudę. Jedynym minusem jest to, że jak dla mnie, książka jest troszeczkę za krótka. Myślę, że jest to doskonały materiał na wciągający film kryminalny. Dużo w niej opisów zbędnych, a bohaterowie nie przekonali mnie do siebie.

  • Powódź w Kętach
  • Фонтейн ничего не ответил, погруженный в глубокое раздумье.

Historię tą niestety szybko zapomnę, a nie o to w tym chodzi. Jednakże nie jest to najgorsza powieść jaką czytałam. Mało tu Krakowa, mało tajemnic darknetu poza tymi, które zna Masc powodzi zorientowany w temacie człowiekmało wiadomości, które można wynieść z lektury. Ale może nie wszystkim są one potrzebne?

W końcu Powódź całkiem nieźle sprawdza się jako czytadło na leniwe popołudnia. Tekst bardzo spójny i przejrzysty, a samą opowieść czyta się szybko i przyjemnie, również, co najważniejsze, z rosnącym zainteresowaniem i napięciem. Akcja poprowadzona bardzo sprawnie. Intryga rozbudowana i wielowątkowa, dzięki czemu czyta się szybko i z zainteresowaniem. Książka że strony na stronę myli tropy, wciąga coraz bardziej wplatając nowe wątki.

Zakończenie zaskakuje i pozostawia niedosyt ale tylko dlatego, że to już niestety koniec. Autor nie posługuje się elokwentnymi wyrażeniami, a zwykłym piórem, z którym polubi się każdy.

Wydaje mi się, że dla kogoś, kto zna dobrze Kraków, opisywane miejsca dodatkowo dodadzą smaczku. Spędziłam z nią bardzo miło czas, jeszcze przed kwarantanną. Witamy w gronie polskich pisarzy powieści kryminalnych nowego, obiecującego autora — Pawła Fleszara.

Uwielbiam taki stan! Temat książki Masc powodzi i bardzo dobrze przygotowany. Ładnym językiem napisany. Jest to dla mnie plus, gdyż rzadko spotykam się z takimi motywami w książkach.

Account Options

Tutaj jednak były one moim zdaniem za mało rozwinięte. Wręcz przeciwnie, to zagubiony, zdesperowany mężczyzna z licznymi problemami, do których podchodzi z lekkim przymrużeniem oka. Nastrój grozy, niepewności i zagrożenia potęguje tło — zagrożone miasto, wystawione na zbliżający się żywioł.

Dzięki temu od pewnego momentu wręcz słyszymy spiesznie uciekające minuty odliczające czas jaki pozostał do nieubłaganie nadciągającego finału. Otóż jest: w tych właśnie artykułach, które poprzedza kartka z kalendarza, mamy relację z ogromnej powodzi, jaka uderza w Kraków.

Masc powodzi

Ona przewija się przez całą powieść, tworząc jej tło i potęgując atmosferę niepewności, narastającego niebezpieczeństwa — a z drugiej strony, samego deszczu, który tę powódź powoduje, jakoś w książce zbyt wiele nie ma.

Dlatego to prywatne śledztwo Krisa, mające na celu znalezienie odpowiedzi na jego pytania, bardziej niż do kryminału pasuje do akcji Masc powodzi sensacji. Śmiało mogę go nazwać kryminałem, ale tak naprawdę niczym mnie nie zaskoczył ani nie porwał.

  • Niewyuczalność pomieszana z cwaniactwem. Rozmowa o powodziach z dr. Andrzejem Jermaczkiem
  • Будь он менее самонадеян, он, конечно же, заглянул бы в энциклопедию и обнаружил, что это не что иное, как солевой осадок, оставшийся после высыхания древних морей.

Brakowało mi stopniowania napięcia i czytałam ją z taką obojętnością. Czułam się trochę zawiedziona widząc, ile pojawiało się wątków, które w żaden racjonalny sposób się dla mnie nie łączyły. Cóż, pomyliłam się. Druga polowa książki była fenomenalna! Jego postać jest dość mocno zarysowana, ma też w sobie wewnętrzny konflikt. Przypomina mi książki autorów sensacji z drugiej połowy XX wieku, które krążyły po kraju w drugim obiegu.

Niewyuczalność pomieszana z cwaniactwem.

Nie ma zbyt wielu zbędnych opisów otoczenia, a gros rzeczy pozostawiono wyobraźni czytelnika. Sam nieraz zastanawiam się jak mając do dyspozycji 32 znaki graficzne niuansować intonację albo sens wypowiedzi — a tu taki piękny patent.

Masc powodzi

Dodatkowym atutem jest nieco ponad Masc powodzi stron tekstu, który można pochłonąć w kilka godzin, np.

Myślę, że mogę śmiało polecić i czekać na coś, co jeszcze stworzy Pan Paweł Fleszar. Zobaczymy, czy warto. Dwa czy trzy razy się zaśmiałam, ale to dalej nie to, czego bym oczekiwała. Zabrakło czego, co mnie zaszokowałoby albo po prostu zbudowałoby Masc powodzi napięcie i skłoniłoby mnie to myślenia o tej książce, do własnego szukania przyczyń i rozwiązań tych sytuacji. Niestety to co autor fajnie rozpisał sobie w ogółach, zaprzepaścił przechodząc do Masc powodzi.

Z jednej strony duży plus, bo i szybko się czyta i brak czasu na nudę. Z drugiej? Zapewne ma to na celu lepsze wprowadzenie czytelnika w atmosferę tamtych letnich dni w dręczonym powodzią Masc powodzi. Czy zdaje egzamin? W moim przypadku niespecjalnie.

Ogólnie jednak nie jest źle.