Choroby zlacza baldachimowego

Nasz ksiądz namawiał nieraz, cobym napisał list o tem, co się dzieje we wsi — napisałem, i ksiądz wysłał do gazety. Sta­re for­ty­fi­ka­cje Fort Anioła i Za­chod­ni Fort Ar­ty­le­ryj­ski to dwa obiek­ty daw­nych for­ty­fi­ka­cji nad Świną.

I oto ludzie opuścili rabiego Chiję i tłumnie udali się rabiego Abahu. Rabi Chija poczuł się dotknięty. Upadł na duchu. Rabi Abahu pocieszył go taką oto przypowieścią: — Do pewnego miasta przyszli kiedyś dwaj handlarze.

  • Niepokalana Maryjo — Dobranoc!
  • Z ziemi polskiej i włoskiej/całość - Wikiźródła, wolna biblioteka
  • Значит, она слышала звук выстрела Хейла, а не коммандера.
  • Там он его и оставил.
  • Zakazne zapalenie stawow palcow
  • Прошу прощения за беспокойство, доброй вам но… - Espere.

Jeden sprzedawał brylanty i perły, a drugi mało wartościowe przedmioty, jak igły, szpilki i różne inne tanie, lecz bardzo potrzebne drobiazgi. Czyj towar znalazł więcej nabywców?

Rozumie się, że tego drugiego. Raw Ami i raw Asi siedzieli kiedyś przed swoim nauczycielem rabim Icchakiem Nafchą. Jeden z nich poprosił rabiego, żeby przytoczył którąś z halach, drugi zaś chciał usłyszeć agadę. Zaczyna rabi agadę, przerywa mu zwolennik halachy; zaczyna halachę — przerywa mu miłośnik agady.

Młoda żona wyrywała mu z głowy siwe włosy, stara zaś czarne. Pierwsze pokolenia Adam, pierwszy człowiek Bóg stworzył na świecie tylko jednego człowieka, lecz gdyby było dwóch, każdy z nich chwaliłby się, że to on jest ważniejszy.

Wszyscy ludzi są równi. Pochodzą bowiem od jednego ojca. Najpierw Bóg stworzył świat i wszystkie stworzenia, a człowieka dopiero w wigilię szabatu, kiedy już było po wszystkim! Zrobił to dlatego, że gdyby człowiek chciał się wywyższyć nad innymi, mógłby mu powiedzieć, że nawet Choroby zlacza baldachimowego robaczek został stworzony przed nim.

Uczynił to również dlatego, że człowiek, przychodząc na świat, miał już wszystko gotowe. Tak postępuje król.

Najpierw wznosi pałac, mebluje go, ozdabia, przygotowuje wspaniałą ucztę, a dopiero potem wprowadza do niego miłego gościa. Kiedy Bóg przystąpił do stworzenia człowieka, aniołowie zawołali: — Władco świata, do czego potrzebny Ci człowiek?

Po co powołujesz go do życia? A ptaki pod niebem i ryby w morzach, komu się przydadzą?

Zranic i peczniec zlacza na rekach

Do czego potrzebny jest królowi pałac z całym wyposażeniem, jeśli nie ma w nim gości? Jeśli nikt nie skorzysta z jego przyjemności? Piękny świat Stworzywszy człowieka, Bóg przyjął go i zaczął oprowadzać po rajskim ogrodzie. Pokazując mu wszystkie drzewa, powiedział: — Popatrz na moje dzieła.

Zobacz, jakie są piękne! Jak wspaniale wyglądają! Stworzyłem je wszystkie dla ciebie. Uważaj przeto, żebyś nie zgrzeszył. Nie zniszcz swoim postępowaniem mego świata. Jeśli cokolwiek w nim Choroby zlacza baldachimowego, nie będzie komu go naprawić! Wszystko, co przez Boga zostało stworzone, było dobre.

Świat stworzony został we właściwym czasie. Przedtem nie powinien był zostać stworzony. Bóg, oby był błogosławiony, stworzył wiele światów, po czym je zniszczył. Tworzył i niszczył, aż powstał obecny świat. Spojrzawszy nań, powiedział: — Oto świat, który mi się podoba! I przyjrzawszy się dokładnie nowemu, pięknemu światu, Bóg powiedział: — Mój świecie, mój piękny świecie!

Obyś zawsze w moich oczach posiadał ten sam wdzięk. Dumny był Bóg ze swego świata: — Popatrzcie — mówił — na stworzenia. Popatrzcie na krajobrazy. Zobaczcie, jak piękne jest niebo i śliczna jest ziemia. Stwórca je chwali, więc kto potrafi je zhańbić? Artysta wzrusza się nimi. Kto znajdzie w nich błąd? Tak, piękne są Jego dzieła. Wspaniałe i cudowne! Oblubienica — szabat I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje — król zbudował ślubną komnatę i pięknie ją przyozdobił.

Brakowało tylko oblubienicy. Bóg, oby był błogosławiony, stworzył arcypiękny świat. Wszystko w nim było. Jednej rzeczy w nim brakowało — szabatu. Z szabatem dzieło Boga zostało dokończone. Trawy i drzewa Najmniejsza trawka i najdrobniejszy kwiatek mają w niebie swego anioła, który budzi je i woła: — Rośnij!

Zielone drzewa przekomarzają się z sobą. Zielone drzewa przekomarzają się z ludźmi. Ku przyjemności człowieka stworzone zostały zielone drzewa. Żelazo Zadrżały drzewa, kiedy doszła je wieść o tym, że zostało stworzone żelazo. Choroby zlacza baldachimowego i księżyc Słońce i księżyc z początku równe były wielkością. Oba świeciły tak samo. Zaczął księżyc uskarżać się przed Bogiem: — Stwórco świata, czy godzi się, żeby jedna korona pasowała na dwóch króli?

Wszystkie stworzenia są pożyteczne Nie ma ani jednego nieprzydatnego stworzenia Bożego. Nawet te, które wydają się niepotrzebne, jak na przykład muszki, pchły czy wszy mają też swoje miejsce wśród stworzeń świata. Pan Bóg realizuje swoje cele nawet za pośrednictwem węża, żaby czy najmniejszej muszki. Pewnego razu zapytano tanaitę rabiego Nehoraja, w jakim celu Bóg stworzył gady i płazy. Ewa — Wasz Bóg jest złodziejem — powiedział rzymski cesarz do tanaity rabiego Gamliela. I zwróciwszy się do cesarza powiedziała: — Proszę wezwać sędziego.

Bóg zabrał mu żebro, ale w zamian dał mu żonę. Pierwszy grzech Adam spędzał mile czas w raju. Aniołowie byli na jego usługach. Piekli dla niego mięso i wyciskali z owoców wino. Wąż patrzył na to zazdrosnym okiem.

Czytaj dalej Ku­ror­ty na wy­spach Świ­no­ujścieŚwi­no­ujście to por­to­we mia­sto i uzdro­wi­sko u ujścia Świny do Za­to­ki Po­mor­skiej. W la­tach XIX w.

A że był chytry i zapragnął doprowadzić człowieka do grzechu skosztowania z Drzewa Poznania, zaczął się zastanawiać, jak to uczynić. Namówić najpierw Adama czy Ewę? Z Adamem będzie ciężko. Mężczyzna to mężczyzna.

Z ziemi polskiej i włoskiej/całość

Jest twardy i niełatwo będzie go przekonać. Z kobietą pójdzie łatwiej. Ewa na pewno go posłucha. Przystępuje więc do Ewy i było nie było zaczyna obmawiać Boga: — Widzisz — powiada do niej — z tego drzewa jadł sam Stwórca, kiedy stworzył świat. Dlatego surowo zabronił innym jeść z niego, żeby nie mogli tak jak On stworzyć światów.

Każdy mistrz chce być jedyny w swoim fachu. Ponadto — dodał wąż — Slab boli stworzenie, powołane do życia jako ostatnie, uzyskuje władzę nad istotami, które zostały stworzone przed nim. Człowiek został stworzony na końcu, żeby panować nad wszystkimi istotami. Szybko więc skosztujcie z Drzewa Poznania, zanim Bóg powoła do życia następne stworzenia, które zapanują nad wami.

Mówiąc to, wąż potrząsnął drzewem. Nie umarłem. Ty też możesz dotknąć drzewa i nic się nie stanie. Mówiąc to, popchnął ją tak, że dotknęła drzewa. I Choroby zlacza baldachimowego zobaczyła przed sobą Anioła Śmierci.

Natychmiast zerwała z drzewa kiść winogron, wycisnęła je i podała Adamowi sok do wypicia. Nie po to Bóg stworzył świat, żeby świecił pustką. Stworzył go po to, żeby był zasiedlony. I tak długo nagabywała go, aż musiał spożyć z Drzewa Poznania. Feniks Ewa podała owoce z Drzewa Poznania wszystkim zwierzętom, gadom i ptakom. Wszystkie wykonały jej polecenie i spożyły podane przez nią owoce.

Nie posłuchał jej tylko ptak zwany feniksem. Dlatego śmierć nie ma nad nim władzy. Żyje tysiąc lat, potem wychodzi z gniazda i podpala je. Zostaje po nim tylko garstka popiołu, wielkości jajka. Z niego wyrastają na nowo wszystkie części ciała i ptak żyje dalej. Ciekawska kobieta Rabi Szymon ben Jochaj mówiąc kiedyś o Ewie i Drzewie Poznania, przytoczył taką przypowieść: Pewnego razu mąż przyniósł do domu beczkę, w której znajdowały się dokładnie policzone figi i Choroby zlacza baldachimowego.

Następnie zrobił dziurę w pokrywie beczki, wpuścił przez nią jaszczurkę do środka i zakrywszy otwór, postawił beczkę w kącie, po czym rzekł do żony: — Wszystko, co się mieści w domu, jest do twojej dyspozycji. Wszystko jest w twoich rękach, ale beczki nie waż się tknąć. Kiedy jednak mąż wyszedł z domu, żona natychmiast zdjęła pokrywę z beczki i wsunęła dłoń do środka. Ciekawość jej została ukarana. Jaszczurka wbiła zęby w jej rękę.

Krzycząc z bólu, odskoczyła od beczki i ciężko wzdychając, położyła się do łóżka. Mąż, wróciwszy do domu, zapytał ją: — Co ci jest, kobieto? Masz za swoje. Usłyszeli, jak drzewa szepczą: — Oto idzie złodziej. Oto łgarz, który oszukał swego Stwórcę.

Usłyszał Adam, co mówią o nim aniołowie: — Zgubiony!

Druk na żądanie, realizacja do 8 dni roboczych. Dostawa na terenie Polski Przeczytaj Spis treści O książce Talmud składający się z Miszny i Gemary zawiera ustną tradycję opartą na wyjaśnieniu przepisów Tory w nowych czasach i nowych warunkach. Zawiera przepisy prawa i normy postępowania. Jest swoistą formą literackiej twórczości rozwijanej przez stulecia. Składają się na nią opowieści, krótkie opowiadania ze świata realnego i świata fantastycznego, przypowieści, sentencje, aforyzmy, mity, wiersze, a nawet anegdoty.

W raju już nie pozostanie. Jakby już był martwy. O utracie wiernego sługi — Bądź przeklęty — powiedział Bóg do węża. Rabi Szymon Menasze w związku z tym miał powiedzieć: — Szkoda, wielkiego i pożytecznego sługę świat utracił. Gdyby wąż nie został wyklęty, każdy człowiek zaopatrzyłby się w parkę dobrych węży. Jednego posłałby na północ, drugiego na południe, żeby z tamtych dalekich stron przyniosły brylanty, diamenty i przeróżne inne szlachetne kamienie. Co więcej! Można by było zaprząc węże do pracy.

Do wożenia ziemi do ogrodu albo gliny na budowę domu. Pierwszy zachód słońca Kiedy Adam zobaczył pierwszy zachód słońca, ogarnął go strach. Świat ginie. Nadchodzi dla mnie śmierć za popełniony grzech.

Menu nawigacyjne

Kiedy potem świt wstającego dnia rozświetlił raj, uspokoił się. Dzień następuje po nocy, a ta następuje po dniu. Wstał, wziął wołu i złożył go w ofierze. Pierwszy ogień Ogień miał być stworzony po wigilii soboty, ale pojawił się dopiero na zakończenie soboty. Bóg wtedy podsunął Adamowi pomysł, w jaki sposób krzesać ogień. I Adam wziął dwa kamienie i zaczął trzeć jeden o drugi.

I tarł je tak długo, aż wybuchnął płomień. Krótkie dni Kiedy Adam zauważył, że dni stają się coraz krótsze, ogarnął go taki sam strach jak przy pierwszym zachodzie słońca. To jest śmierć, na którą zostałem skazany za mój grzech. Przez osiem dni pościł i nie przestawał prosić Boga o zmiłowanie. Po tewet — miesiącu w środku zimy, kiedy dni zaczynają stawać się dłuższe — uspokoił się.

Długie dni wymieniają się z krótkimi. Z radości urządził sobie ośmiodniowe święta. Wziął wtedy Abel owce, a Kain ziemię. I zawarli umowę, że od tej chwili nie mają z sobą nic wspólnego. Wyprowadza Abel Choroby zlacza baldachimowego na pastwisko i natychmiast podbiega doń Kain z pretensjami: — Uważaj bracie! Ziemia, na której stoisz, należy do mnie. Od słowa do słowa rozpętała się kłótnia i Kain napadł na Abla. Wziął Abel nogi za pas, a Kain goni za nim. Biegną po górach i dolinach. Wreszcie Kain dogonił Abla.

Zaczynają się zmagać. I oto Kain leży pod Ablem i zaczyna skomleć: — Ablu, bracie puść. Na całym świecie my obaj tylko. Co potem powiesz ojcu? Ulitował się Abel nad bratem i puścił go wolno. Wtedy Kain znienacka dopadł Abla od tyłu i zabił Choroby zlacza baldachimowego.

Jak to zrobił? Nie wiedząc, którędy dusza uchodzi z ciała, wziął kamień i, bijąc Abla po rękach i nogach, wreszcie trafił w gardło i zabił. Ojciec i matka spytają mnie o brata. I wtedy usłyszał głos Boga: — Złoczyńco, od rodziców możesz uciec, ale ode mnie nie uciekniesz. Czy człowiek potrafi tak się skryć, żebym ja go nie Traktowanie rak szczotki do stawow Mazi Gdzie jest twój brat, Abel?

Ty jesteś opiekunem wszystkich stworzeń i mnie pytasz o to? Z mojej ręki chcesz go dostać? Jestem złodziejem, wykonałem swoją pracę. Podrzucały się jak w epilepsji, kręciły wkółko, jak zwierz, gdy go paroksyzm wścieklizny napada, rwały na sobie ubranie, gryzły ziemię i kamienie — to przystawały na chwilę i z rykiem przeciągłym, okropnym, przewracały się nawznak, całe w drgawkach i w pianie.

Chwilę dyszały, błyskając przekrwionemi oczyma, wtem jedna rzuciła się do stojącego najbliżej brata, zdarła mu różaniec, wyrwała książkę i zaczęła szarpać i deptać nogami i wyć. Djabeł jest Bóg! Ja jestem Bóg! Ja jestem djabeł! Jakaś zgroza przejęła wszystkich. Stał ten tłum w milczeniu bezradnem, niby przygnieciony ciężarem niezmiernym. W twarzach Choroby zlacza baldachimowego smutek, strach i zgnębienie.

Przyginali karki, jakby spodziewając się bezwiednie, że może runąć na nich to jasne sklepienie niebios. A opętane stanęły bez ruchu. Zaczęły krwawemi oczyma spoglądać w twarze, oddychały ciężko i jakby się budziły, bo po twarzach przelatywały im jakieś błyski budzącej się świadomości i stały tak chwilę w słońcu, całe we krwi i kurzu, z twarzami poszarpanemi, w strzępach szmat i z tem spojrzeniem, które wyrażało ból bezbrzeżny i rozpacz, i krzyk o ratunek — aż się tłum zwolna cofał przed siłą tego wzroku strasznego i skłębiał trwożnie.

Chłop jakiś wysoki, o bardzo szlachetnem i mocnem spojrzeniu, wyszedł z koła i przystąpił do opętanych, wziął je silną ręką za ramiona i przygiął do ziemi. Naród poklękał. Zaszemrały pacierze i głos modlitw, westchnienia, jęki, płacz — zaczęły się zrywać i otaczały te dwie dusze jakby kołem harmonji i współczucia, mistyczną sferą hymnu i błagań.

A on je trzymał zgięte i z powagą mówił: — Mówta, siostry, za mną! Wyrzekamy się djabła i myśli nieczystych. I jakby się zwarły te wszystkie serca w prośbie i w błaganiu, bo ze wszystkich oczu płynęły strumienie łez, i jęk się rozlegał jeden, i modlitwy wybuchały coraz gorętsze, i coraz silniejszym akcentem brzmiały w tej ciszy słonecznej. Nie było nic słychać, tylko ten chór głosów rozpłakanych i żebrzących zmiłowania.

Raptem zaczęła krzyczeć jedna opętana i zerwała się z ziemi, z ogromną siłą odepchnęła chłopa, aż upadł na płot. Ryczały znowu i miotały bluźnierstwa. Paroksyzm powrócił, ale trwał krócej. Wyczerpały się z sił prędko i upadły nieprzytomne. Zanieśli je bracia na wozy, których kilka szło w końcu, najętych kosztem całej kompanji. Zaczynają mi opowiadać dziesiątki wypadków podobnych.

Nie słucham już, bo mnie w gardle dusi jeszcze płacz ludzi i te ich proste Choroby zlacza baldachimowego szczere prośby. Pozwalam się wymijać ludziom i wozom, na których wciąż widzę to ślepych, to chromych, to sparaliżowanych, to dotkniętych niemocą, na którą już u ludzi niema lekarstwa.

Przesuwa się ta karawana ciał i dusz okaleczałych, tak okropny teatr życia — jak sen pełen widziadeł dręczących. Widzę i czuję przez te grube powłoki, przez wychudzone maski twarzy, mam prawie zupełną świadomość stanu ich dusz i ich cierpień. Widzę, że nie na spacer idą, wiem poco idą. Widzę i czuję, że tu, w tym tłumie, niema prawie serca, duszy, głowy, któraby nie niosła brzemienia niedoli, coby nie szła z ufnością i nie wierzyła, że skoro położy łzy swoje przed Panienką Najświętszą, skoro Jej wypowie ból swój, skoro otworzy serce zbolałe i poprosi o ratunek i zmiłowanie — to wszystko to otrzyma.

I coby robiły te wszystkie dusze, bóle, skargi, cierpienia, nędze wszelakie, gdyby je teraz, natychmiast ogarnął mrok zwątpienia, i nie wiedziały, dokąd iść, i nie wiedziały, w co wierzyć i komu się oddać w opiekę z tą bezgraniczną ufnością?

Zaciężyły mi te łzy! Dopędziłem braci i szedłem razem w tym upale niemiłosiernym. Szosa przechodziła obok lasu sosnowego; żywica rozprażona ciepłem pachniała, aż piersi rozsadzało, i młode listki brzóz wydzielały takie wonie, że cała kompanja szła wolniej i ociężalej.

Upał, cisza lasu, śpiewy, które się rozlegały po lesie echami, noc niespana i tyle wrażeń różnorodnych — obciążały mię sennością i jakiemś rozmarzeniem halucynacyjnem.

Zniszczenie tkanki chrzastki powoduja leczenie

Kurz zakrywał wszystko i kłębami bił nad las, że chwilami wydawało się, że te głosy powstają z ziemi, że to nie ludzkie są te śpiewy, które popłynęły rozdrożami leśnemi, poruszały korony drzew, młode paprocie i wsączały się w ziejące mrocznym chłodem głębie. Zaledwie doszedłem na miejsce odpoczynku. Mogielnica — to takie sobie miasteczko, jak tysiące innych. Przez senność nieprzepartą przypominam sobie dużo domów, stojących szczytami do ulic, podsienia, wsparte na klocach rzezanych w kolumny.

Kościół stoi [ 46 ]za miastem na Choroby zlacza baldachimowego, tam poszli wszyscy, a ja, że już nie miałem sił, układłem się w cieniu lipy, obok stosu cegieł, przygotowanych do budowy nowego kościoła, i usnąłem snem kamiennym. Spałem coś trzy godziny. Obudziły mnie śpiewy odchodzących braci. Zjadłem coś naprędce w jakimś szynku i znowu w drogę.

Mamy przed sobą 13 wiorst drogi do Nowego Miasta nad Pilicą. Okolica coraz falistsza i grunta mizerniejsze. Wsie biedne, domy niskie i brudne, rażą brzydotą i opuszczeniem, roślinność znacznie uboższa. Zamiast topoli przy szosie, nędzne i rzadko posadzone wierzby. Lud jakiś chmurny, szczupły i szaro odziany, robi niezbyt przyjemne wrażenie.

Znać na twarzach biedę. Nawet zieleń Masc medyczna z osteochondroza jakaś płowa, bo przez rzadkie żyta i owsy prześwitują piaski. Pszenicy ani źdźbła w polach. O parę wiorst za Mogielnicą przechodzimy obok pastwiska, przepełnionego bydłem i stadami gęsi, bo jest nawet strumień pokrytej rdzą wody, o trzęsawiskach objaśniają kępy sitowi i kaczeńce żółte. Banda dzieci pasących rzuca się do nas i klęka nad drogą ze złożonemi rękoma.

Wyciągają się ręce sióstr z pieszczotą, ze skibką chleba, z kawałkiem cukru, a te wciąż klęczą; kiedy przechodzę obok ostatniej, której się najmniej dostało, ta łapie mnie za rękaw i żebrze cieniutkim głosikiem: — Dajta mi, pobożny bracie, co! Upał coraz większy, ale że droga dobra i sen mi dobrze zrobił, więc idę jako tako. Mniej rozmów słyszę i biadań, milczą lub śpiewają, upał nie usposabia do pogawędki.

Widzę te trzy woale, że idą z trudnością i prawie na samym końcu. Choroby zlacza baldachimowego dzisiaj wyglądają popielato, bo twarze nie opalają się już od słońca — tylko sinieją i przybierają barwę szosy. Kilka parasoli chwieje się nad głowami, ja swój ofiarowywam tym trzem woalom — i znowu ten łagodny ruch głów i milczenie. Bez parasolek umyślnie idą.

Odchodzę, ale mnie zaciekawia ta ich tajemniczość i pognębia ten profil najwyższej, spostrzeżony wtedy przez mgłę zasłony. Wydaje mi się teraz, niby Izyda, w tych zwojach muślinu. Droga precz jest kręta i na różnym poziomie. Pod Nowem-Miastem jest tak spadzista, że polecono wozom zatrzymać się i jechać później, aby się ochronić od możliwego wypadku. Nawet jadący na wozach, o ile są w stanie to zrobić, muszą schodzić. Wciągnęliśmy się na drugi szczyt płaskowzgórza, i widać już Nowe-Miasto Choroby zlacza baldachimowego szeroko błyszczącą wstęgę [ 48 ]Pilicy na lewo, a dalej, jak okiem sięgnąć, lasy i lasy.

Jana Ewan­ge­li­sty wzno­si się ma­low­ni­czo po­nad Na­brzeżem Wie­lec­kim nad Odrą, od­dzie­lo­ny od Sta­re­go Mia­sta sze­roką aleją Kar­dy­nała Ste­fa­na Wy­szyńskie­go; w śre­dnio­wie­czu był to południo­wo-za­chod­ni narożnik murów obron­nych mia­sta, co dzi­siaj trud­no so­bie wy­obra­zić. Świąty­nia zbu­do­wa­na w XIV Choroby zlacza baldachimowego. Kościół szczęśli­wie prze­trwał II wojnę świa­tową, choć po­ci­ski i bom­by roz­biły w proch sąsia­dującą z bu­dyn­kiem gęstą za­bu­dowę.

Nie­da­le­ko, na zachód od kościoła, leży plac To­bruc­ki oto­czo­ny mo­nu­men­tal­ny­mi gma­cha­mi użytecz­ności pu­blicz­nej.

W dol­nej części plac za­my­ka neo­go­tyc­ki bu­dy­nek pocz­ty. W górnej części wznoszą się dwa gma­chy prze­zna­czo­ne nie­gdyś na daw­ne urzędy szcze­cińskie­go ma­gi­stra­tu. Czer­wo­ny Ra­tusz zbu­do­wa­ny w sty­lu neo­go­tyc­kim w r. Roz­legły plac To­bruc­ki przy­po­mi­na park z alej­ka­mi i fon­tanną wy­bu­do­waną pod ko­niec XIX w. Z mo­stu Długie­go wspa­nia­le pre­zen­tu­je się wy­niosła bryła ka­te­dry św. Mo­nu­men­tal­ny trójna­wo­wy kościół po­cho­dzi z XIV w.

Zo­stał od­bu­do­wa­ny po II woj­nie świa­to­wej. Rece obolale kciuki jego kon­struk­cji jest często sto­so­wa­ne na Po­mo­rzu umiesz­cze­nie przypór we wnętrzu, a nie na zewnętrznych ścia­nach.

Była to cha­rak­te­ry­stycz­na ce­cha bu­dow­li wzno­szo­nych przez działającego na tym te­re­nie ar­chi­tek­ta i bu­dow­ni­cze­go He­in­ri­cha Bruns­ber­ga. Pomiędzy przy­po­ra­mi wewnątrz kor­pu­su kościoła umieścił on wie­niec ka­plic przy­le­gających do naw bocz­nych.

Potężna czwo­ro­bocz­na wieża z hełmem mie­rzy m, do­mi­nując nad za­bu­dową mia­sta. Wy­po­sażenie wnętrza, po­chodzące z mniej­szych, często znisz­czo­nych działania­mi wo­jen­ny­mi kościołów w oko­li­cach Szcze­ci­na, to swo­isty zbiór sztu­ki sa­kral­nej.

Na wieży ka­te­dry znaj­du­je się punkt wi­do­ko­wy, który po­zwa­la spoj­rzeć na Szcze­cin nie­ja­ko od środ­ka. Widać stąd do­sko­na­le całe Śródmieście. Po północ­nej stro­nie ka­te­dry roz­ciąga się plac Orła Białego i uli­ca Sta­romłyńska z cu­dem w tej części mia­sta oca­lałą za­bu­dową.

Przy pla­cu za­cho­wał się zespół miej­skich bu­dow­li z XIX w. Naj­cen­niej­sze są pałace: Pod Glo­bu­sem, Joński i Kla­sy­cy­stycz­ny oraz ele­men­ty małej ar­chi­tek­tu­ry: rzeźba Flo­ry i fon­tan­na Orła Białego. Za­bu­dowę ota­czają piękne ale­je i pro­me­na­da z ta­ra­sa­mi wi­do­ko­wy­mi na Odrę oraz te­re­ny zie­lo­ne połączo­ne z par­kiem Ste­fa­na Żerom­skie­go, dru­gim co do wiel­kości par­kiem miej­skim Szcze­ci­na. Przed fron­to­nem Mu­zeum Na­ro­do­we­go w środ­ko­wej części kom­plek­su znaj­du­je się rzeźba Her­ku­le­sa walczącego z cen­tau­rem.

W zbio­rach mu­zeum zgro­ma­dzo­no ma­lar­stwo, rzeźbę i rze­miosło ar­ty­stycz­ne pol­skie i obce. Do naj­cen­niej­szych należą: zespół klej­notów i strojów książąt po­mor­skich oraz Niedźwia­dek Szczęścia — bursz­ty­no­wa neo­li­tycz­na fi­gur­ka od­na­le­zio­na w pokładach tor­fu nie­opo­dal Słupska w XIX w.

Przy Tra­sie Zam­ko­wej pomiędzy kom­plek­sem bu­dynków na Wałach Chro­bre­go a Zam­kiem Książąt Po­mor­skich wzno­si się go­tyc­ki sa­lo­wy kościół św. Pio­tra i Pawła z XV w. We wnętrzu po­dzi­wiać można re­ne­san­so­we po­li­chro­mie ścian i ba­ro­ko­we stro­py oraz go­tyc­ki tryp­tyk. Na­prze­ciw­ko kościoła, po południo­wej stro­nie Tra­sy Zam­ko­wej znaj­du­je się plac Ma­riac­ki, na którym za­cho­wały się dom­ki pro­fe­sor­skie z XV w.

Po za­chod­niej stro­nie pla­cu So­li­dar­ności znaj­du­je się ba­ro­ko­wa XVIII-wiecz­na Bra­ma Królew­ska Hołdu Pru­skie­gojed­na z dwóch bram miej­skich za­cho­wa­nych z daw­nych for­ty­fi­ka­cji ota­czających mia­sto.

Przed wojną w tym miej­scu wzno­sił się Te­atr Miej­ski. Gwiaździ­ste Nowe Mia­sto W 2. Szcze­cin zaczął się roz­ra­stać poza linię do­tych­cza­so­wych murów i for­ty­fi­ka­cji, które stop­nio­wo li­kwi­do­wa­no, za­mie­niając na par­ki i re­pre­zen­ta­cyj­ne miej­skie trak­ty. Re­lik­tem daw­nych for­ty­fi­ka­cji jest, oprócz wspo­mnia­nej już Bra­my Królew­skiej, także ba­ro­ko­wa Bra­ma Por­to­wa w miej­scu gdzie ale­ja Nie­pod­ległości sty­ka się z aleją 3 Maja.

Po jej północ­no-za­chod­niej stro­nie leży roz­legły plac Zwy­cięstwa, należący już do za­bu­do­wy XIX-wiecz­ne­go Szcze­ci­na.

Pośród zie­le­ni i za­cho­wa­nych eklek­tycz­nych ka­mie­nic wznoszą się tu dwa kościoły: Najświętsze­go Ser­ca Je­zu­sa i gar­ni­zo­no­wy św. Jana Chrzci­cie­la, zbu­do­wa­ne według całkiem od­mien­nych kon­cep­cji ar­chi­tek­to­nicz­nych na początku XX w. W ka­mie­ni­cy przy wy­lo­cie alei Woj­ska Pol­skie­go z pla­cu Zwy­cięstwa znaj­du­je się Choroby zlacza baldachimowego w Pol­sce kino Pio­nier, uru­cho­mio­ne w r.

Od pla­cu roz­chodzą się pro­mie­niście uli­ce No­we­go Mia­sta, które za­pro­jek­to­wa­no według urba­ni­stycz­nej kon­cep­cji gwiaździ­ste­go układu ulic. Roz­legły plac Grun­waldz­ki o śred­ni­cy m, położony na północ­ny zachód od Sta­re­go Mia­sta, to główny punkt szcze­cińskie­go No­we­go Mia­sta. Praw­do­po­dob­nie in­spi­racją do jego wy­ty­cze­nia był pa­ry­ski plac Gwiaz­dy, cho­ciaż w nie­co mniej­szej ska­li, gdyż na szcze­cińskim pla­cu zbie­ga się osiem ulic, a nie dwa­naście jak w Paryżu.

Na zachód leżą dwa ko­lej­ne duże pla­ce: Od­ro­dze­nia i Sza­rych Sze­regów daw­niej Sprzy­mie­rzo­nychod których roz­chodzą się pro­mie­niście ko­lej­ne uli­ce. Ta­kich placów o pro­mie­niście roz­chodzących się uli­cach jest sie­dem na No­wym Mieście. Nie­zwykłe jest po­do­bieństwo roz­miesz­cze­nia trzech głównych placów: Grun­waldz­kie­go, Od­ro­dze­nia i Sza­rych Sze­regów na osi wschód-zachód, do gwiazd w pa­sie Orio­na.

Czy był to świa­do­my za­mysł urba­nistów, trud­no dzi­siaj stwier­dzić. Główne ciągi ko­mu­ni­ka­cyj­ne No­we­go Mia­sta to sze­ro­kie uli­ce z pa­sa­mi zie­le­ni roz­dzie­lającymi jezd­nie oraz szpa­le­ra­mi drzew.

Część tego ze­społu miej­skie­go nie­ste­ty zo­stała znisz­czo­na w cza­sie Traktowanie przedramienia woj­ny świa­to­wej. Re­mon­ty ka­mie­nic i ulic stop­nio­wo przy­wra­cają blask tej części Szcze­ci­na. Jed­nym z od­re­stau­ro­wa­nych zakątków jest dep­tak na uli­cy Bo­gusława X z nową na­wierzch­nią i ele­men­ta­mi małej ar­chi­tek­tu­ry.

Naj­piękniej­sza na No­wym Mieście jest ale­ja Jana Pawła II, re­pre­zen­ta­cyj­ne miej­skie bul­wa­ry, które łączą plac Żołnie­rza Pol­skie­go w północ­no-wschod­nim narożniku Sta­re­go Mia­sta z od­da­lo­nym 1,5 km da­lej ze­społem bu­dynków Urzędu Mia­sta; na swo­im bie­gu prze­ci­na dwa pla­ce: Lot­ników i Grun­waldz­ki. Kom­pleks za­bu­do­wy Urzędu Mia­sta przy­le­ga do roz­ległych te­renów par­ko­wych, które tworzą zie­lo­ny ko­ry­tarz pro­wadzący do leżącej na północ od mia­sta Pusz­czy Wkrzańskiej.

Roz­po­czy­nają go Ja­sne Błonia — roz­legły plac o cha­rak­te­rze par­ku oto­czo­ny szpa­le­ra­mi stu­let­nich Choroby zlacza baldachimowego. Plac nosi imię Jana Pawła II na pamiątkę pon­ty­fi­ka­tu i mszy, która odbyła się tu­taj pod­czas pa­pie­skiej piel­grzym­ki do oj­czy­zny w r. Na otwar­tej tra­wia­stej prze­strze­ni Ja­snych Błoni nie­da­le­ko bu­dynków ma­gi­stra­tu wzno­si się po­mnik pa­pieża.

Można pod­czas niej po­dzi­wiać za­bu­dowę Sta­re­go Mia­sta i Wałów Chro­bre­go z wody i zaj­rzeć w za­ka­mar­ki por­to­we, na na­brzeża i wy­spy na Od­rze. Żeglu­ga Szcze­cińska, Szcze­cin, ul. Jana z Kol­na 7, tel. Zwie­dza­nie daw­nych szcze­cińskich schronów prze­ciw­lot­ni­czych znaj­dujących się w kom­plek­sie dwor­ca ko­le­jo­we­go Szcze­cin Główny możliwe jest dzięki Szcze­cińskim Pod­ziem­nym Tra­som Tu­ry­stycz­nym www.

Zwie­dza­nie Szcze­ci­na za­byt­ko­wym tram­wa­jem tak udar mozgu Tram­wa­jową Linią Tu­ry­styczną w wa­ka­cyj­ne nie­dzie­le z przy­stan­ku przy Dwor­cu Głównym. In­for­ma­cje w se­zo­nie let­nim: www. Da­lej roz­ciąga się park Ka­spro­wi­cza, na którego skra­ju w sąsiedz­twie Ja­snych Błoni wzno­si się mo­nu­men­tal­ny po­mnik Czy­nu Po­laków.

Park Ka­spro­wi­cza po­wstał na sto­kach Do­li­ny Nie­mie­rzyńskiej, przez co ma bar­dzo uroz­ma­iconą rzeźbę te­re­nu. W jego dol­nej części znaj­dują się sta­wy; nad Rusałką, większym z nich, znaj­duje się am­fi­te­atr — miej­sce kon­certów i im­prez mu­zycz­nych.

Park sąsia­du­je z te­re­na­mi daw­ne­go cmen­ta­rza prze­kształco­ne­go w Ogród Den­dro­lo­gicz­ny im. Ste­fa­na Kow­na­sa.

Artroza nieokreslonych stawow C2-C7

W par­ku Ka­spro­wi­cza od kil­ku lat zno­wu cie­szy oko prze­piękny Ogród Różany. Od­two­rzo­no jego wygląd z lat W ogro­dzie nie tyl­ko można po­dzi­wiać kil­ka­dzie­siąt ga­tunków róż, które kwitną w różnych mie­siącach se­zo­nu let­nie­go, ale też roz­ma­ite ga­tunki krzewów i drzew.

Inne dziel­ni­ce Szcze­ci­na Szcze­cin to roz­ległe mia­sto, w którego wie­lu dziel­ni­cach i osie­dlach z dala od cen­trum za­cho­wała się daw­na za­bu­do­wa i cen­ne za­byt­ki. Jed­nym z ta­kich miejsc jest Szcze­cin-Dąbie położony na pra­wym brze­gu roz­le­wisk Odry u południo­wych brzegów je­zio­ra Dąbie. Było to kie­dyś osob­ne mia­sto i za­cho­wał się tam daw­ny miej­ski układ ulic oraz XIII-wiecz­ny mur obron­ny.

Wzdłuż uli­cy Prze­strzen­nej nad brze­ga­mi je­zio­ra Dąbie leżą ośrod­ki żeglar­skie, ho­te­le i kem­ping. Dru­gie cen­trum re­kre­acyj­ne nad je­zio­rem Dąbie leży za Przylądkiem Płońskim na północ od hi­sto­rycz­ne­go cen­trum Dąbia. Znaj­du­je się tu­taj przy­stań Har­cer­skie­go Ośrod­ka Mor­skie­go, a na zachód od niej za­dba­na miej­ska plaża.

W Szcze­ci­nie-Gocławiu na Wzgórzach War­szew­skich nad Choroby zlacza baldachimowego wzno­si się pośród drzew ka­mien­na, przy­sa­dzi­sta Wieża Bi­smarc­ka z r.

Była to nie­gdyś wieża wi­do­ko­wa, dzi­siaj po­pa­da w ruinę. W większości osie­dli położonych na obrzeżach mia­sta za­cho­wały się za­byt­ko­we kościoły. Naj­cie­kaw­sze, XV-wiecz­ne, wy­ko­na­ne z ciosów ka­mien­nych wznoszą się w Szcze­ci­nie-Bez­rze­czu i Szcze­ci­nie-Po­mo­rza­nach. W Szcze­ci­nie-Płoni, osie­dlu leżącym na po­gra­ni­czu Pusz­czy Bu­ko­wej i Go­le­niow­skiej, można po­dzi­wiać kościół o kon­struk­cji ry­glo­wej z połowy XIX w.

Zie­lo­ne płuca Szcze­ci­na Miej­skie lasy to dla miesz­kańców Szcze­ci­na po­pu­lar­ne Choroby zlacza baldachimowego week­en­do­we­go wy­po­czyn­ku. Te­re­ny leśne ota­czają mia­sto ze wszyst­kich stron. W północ­nej części mia­sta leżą Las Arkoński i las Głębo­kie, w północ­no-wschod­niej park leśny Mścięcino, na pra­wym brze­gu do­li­ny Odry Pra­wo­brzeże na południu par­ki Leśne Zdro­je Leczenie kliknij podtrzymywanie Klęsko­wo oraz na północy park leśny Dąbie.

To re­kre­acyj­ne za­ple­cze Szcze­ci­na, dokąd można do­je­chać miej­skim au­to­bu­sem lub tram­wa­jem. Przy końco­wych przy­stan­kach znaj­dują się węzły i początki szlaków tu­ry­stycz­nych.

Lasy Arkoński i Głębo­kie leżą na te­re­nie Wznie­sień Szcze­cińskich. Część tej mo­re­no­wej wy­so­czy­zny w gra­ni­cach Szcze­cina nosi nazwę Wzgórz War­szew­skich. To przed­sio­nek Pusz­czy Wkrzańskiej roz­ciągającej się da­lej na północ w kie­run­ku Za­le­wu Szcze­cińskie­go. Znaj­dują się tu za­go­spo­da­ro­wa­ne miej­sca do or­ga­ni­za­cji pik­ników i im­prez ma­so­wych.

W Le­sie Arkońskim trwa prze­bu­do­wa po­pu­lar­ne­go kąpie­li­ska Ar­kon­ka, które w r. We wschod­niej części lasu znaj­du­je się kom­pleks Szcze­cin-Gubałówka, gdzie zimą wyciągi obsługują dwie tra­sy nar­ciar­skie i stok snow­bo­ar­do­wy; cze­ka tu także tor sa­necz­ko­wy i lo­do­wi­sko. Wznie­sie­nia Szcze­cińskie, na których leżą oba par­ki leśne, uroz­ma­icają licz­ne je­zio­ra i po­tocz­ki. Naj­większym jest ryn­no­we Je­zio­ro Głębo­kie, nad którego wschod­nim brze­giem rozłożyło się osie­dle o tej sa­mej na­zwie.

Je­zio­ro ota­cza 6-ki­lo­me­tro­wy trakt spa­ce­ro­wy, który da się po­ko­nać pie­szo lub na ro­we­rze. Nad je­zio­rem znaj­du­je się jed­no ze szcze­cińskich kąpie­lisk z wypożyczal­nią sprzętu pływającego oraz wyciągiem do nart wod­nych. Dzięki szla­kom tu­ry­stycz­nym z węzłami przy pętlach tram­wa­jo­wych można odbyć krótsze i dłuższe wy­ciecz­ki po Wznie­sie­niach Szcze­cińskich i wchodzących w ich skład Wzgórzach War­szew­skich.

Z licz­nych punktów wi­do­ko­wych widać Szcze­cin, do­linę dol­nej Odry, Puszczę Wkrzańską oraz położoną na pra­wym brze­gu Odry Równinę Go­le­niowską. Park leśny Zdro­je leży przy południo­wo-za­chod­niej gra­ni­cy Szcze­ci­na na te­re­nie dziel­ni­cy Pra­wo­brzeże na pra­wym brze­gu do­li­ny dol­nej Odry.

Park jest naj­da­lej na północ wy­su­niętą częścią Pusz­czy Bu­ko­wej. Ważnym punk­tem na jego te­re­nie jest Je­zio­ro Szma­rag­do­we — zbior­nik wod­ny w wy­ro­bi­sku ko­pal­ni kre­dy. Z węzła tu­ry­stycz­ne­go nad Je­zio­rem Szma­rag­do­wym pro­wadzą szla­ki już poza gra­ni­ce mia­sta do Pusz­czy Bu­ko­wej.

Park leśny Dąbie położony na Pra­wo­brzeżu to południo­wo-za­chod­ni kra­niec Pusz­czy Go­le­niow­skiej. Od­dzie­la go od zwar­te­go kom­plek­su pusz­czy dro­ga szyb­kie­go ru­chu S3.

To bar­dziej dzi­ki i po­zba­wio­ny zna­ko­wa­nych tras ob­szar leśny, ale nie mniej uro­kli­wy. Może być początkiem wy­cie­czek ze Szcze­ci­na w kie­run­ku pusz­czańskich ostępów leśnych oraz do położone­go da­lej na północ Go­le­nio­wa.

To się przy­da Ofi­cjal­na in­ter­ne­to­wa stro­na Szcze­ci­na w sie­ci: www.

  • На него сверху вниз смотрел прыщавый бритоголовый коротышка.
  •  - Она наклонилась к микрофону и четко произнесла: - Сьюзан Флетчер.
  •  - Но у меня такое впечатление, что мы совершенно случайно обнаружили и нейтрализовали Северную Дакоту.
  • Zranic stawy kciuki stopy
  • Он мысленно прорепетировал предстоящее убийство.

Kor­sa­rzy 34, tel. Nie­pod­ległości 1a, tel. In­for­ma­cje o li­niach, ta­ry­fach i zmia­nach kur­so­wa­nia: Zarząd Dróg i Trans­por­tu Miej­skie­go w Szcze­ci­nie, www. Gra­ni­ca pol­sko-nie­miec­ka znaj­du­je się tuż za mia­stem. Można ją prze­kro­czyć ciągiem wie­lu dróg kra­jo­wych, wo­jewódzkich, a na­wet lo­kal­nych: Do­biesz­czyn-Hin­ter­see dro­ga nrBuk-Blan­ken­see dro­ga lo­kal­naLu­bie­szyn-Bi­smark dro­ga nr 10War­nik-La­den­thin dro­ga lo­kal­naKołba­sko­wo-Nad­ren­see Choroby zlacza baldachimowego A6, E28Rosówek-Ro­sow dro­ga nr 13Gry­fi­no-Me­sche­rin dro­ga nr Te­atr Pol­ski Szcze­cin, ul.

Swa­rożyca 5, tel. Te­atral­ny 1, tel. Ar­mii Kra­jo­wej 1, tel. Sta­romłyńska 27, tel. Nie­mie­rzyńska 18a, tel.

Oko­li­ce Szcze­ci­naRówni­ny i pa­sma wzgórz na­ob­sza­rze sąsia­dującym od za­cho­du z do­liną dol­nej Odry, na północy z pa­sem wy­brzeży, a na południu i wscho­dzie z pa­sem po­je­zie­rzy to­te­ren wy­cie­czek miesz­kańców Szcze­ci­na. Mia­sto jest również do­brym punk­tem wy­pa­do­wym do położonych i łatwo dostępnych ko­mu­ni­ka­cyj­nie oko­licz­nych miej­sco­wości, ta­kich jak Star­gard Szcze­ciński, Py­rzy­ce, Gry­fi­no i Go­le­niów.

Znacz­ne jej ob­sza­ry zaj­mu­je Pusz­cza Wkrzańska. To te­re­ny nie­mal od­lud­ne, należące do ulu­bio­nych miejsc week­en­do­wych wy­padów miesz­kańców Szcze­ci­na. Wy­dmo­wy, równin­ny ob­szar po­ra­stają głównie lasy so­sno­we z do­mieszką buka i dębu.

Na te­re­nach pod­mokłych występuje ol­cha i brzo­za. Tor­fo­wi­ska uroz­ma­icają brzo­zy omszo­ne. Naj­cen­niej­szym przy­rod­ni­czo ob­szarem jest re­zer­wat Świ­dwie obej­mujący około ha pod­mokłego lasu i łąk; to osto­ja ptac­twa wod­ne­go i błotne­go. Trze­bież to wieś ry­bac­ka i ośro­dek let­ni­sko­wy na za­chod­nim brze­gu Za­le­wu Szcze­cińskie­go. Plaże Choroby zlacza baldachimowego Za­le­wem Szcze­cińskim są nie­co po­dob­ne do zlo­ka­li­zo­wa­nych na wy­brzeżu Bałtyku.

Trze­bież za­bu­dową przy­po­mi­na mia­stecz­ko. Wśród sta­rej za­bu­dowy miesz­kal­nej spo­tkać można XIX-wiecz­ne bu­dyn­ki ry­glo­we. Nowe Warp­no to ka­me­ral­ne mia­sto na krańcu Pol­ski, którym jest wydłużony półwy­sep wrzy­nający się w wody Je­zio­ra No­wo­war­pieńskie­go. W mieście uwagę zwra­cają: za­byt­ko­wa za­bu­do­wa ryn­ku i oko­licz­nych uli­czek, wy­bu­do­wa­ny pod ko­niec XVII w. Pusz­cza Bu­ko­waPusz­cza Bu­ko­wa to dru­gi z re­kre­acyj­nych te­renów Szcze­ci­na.

Ma­low­ni­czo położony kom­pleks lasów bu­ko­wych na wy­nie­sio­nym po­nad oko­licę paśmie wy­so­kich wzgórz pocięty jest dro­ga­mi i ścieżkami ułatwiającymi spa­ce­ry oraz prze­jażdżki ro­we­ro­we. Pla­no­wa­nie tra­sy umożli­wia gęsta sieć szlaków tu­ry­stycz­nych.

Szla­ki na te­renie Pusz­czy Bu­ko­wej nie są re­mon­to­wa­ne, więc na znacz­nych od­cin­kach bra­ku­je ozna­ko­wa­nia, co utrud­nia wy­ciecz­ki.

Oso­by, które wy­bie­rają się na eska­padę, po­win­ny kupić tu­ry­styczną mapę Szcze­cińskie­go Par­ku Kra­jo­bra­zo­we­go dostępna w punk­tach in­for­ma­cji tu­ry­stycznej na zam­ku i w Bra­mie Por­to­wej oraz w wy­bra­nych księgar­niach w Szcze­cinie. Bi­no­wo to wieś, w której wzno­si się ka­mien­ny kościół z XIV w. Chle­bo­wo war­to od­wie­dzić, by uj­rzeć kościół z XIII w.

Kart­no ma cie­ka­wy romański kościół z ka­mien­nych ciosów z XIII w. Żelisławiec przy­ciąga dzięki również romańskiej świątyni z ka­mien­nych ciosów z XIII w. Równi­na WełtyńskaTo pofałdo­wa­na po­lo­dow­co­wa kra­ina położona na południe od Pusz­czy Bu­ko­wej i na wschód od do­li­ny dol­nej Odry. To ob­szar ty­po­wo rol­ni­czy, uroz­ma­ico­ny po­lo­dow­co­wy­mi je­zio­ra­mi, nie­wiel­ki­mi rze­ka­mi naj­większa to Tywa, dopływ Odrya w za­chod­niej części kom­plek­sa­mi leśnymi.

Głównym ośrod­kiem miej­skim jest tu Gry­fi­no, a re­kre­acyj­nym Je­zio­ro Wełtyńskie. Do atrak­cyj­nych miejsc należą Sarb­skie Górki — zespół wzgórz mo­re­no­wych w południo­wo-za­chod­niej części równi­ny w bez­pośred­nim sąsiedz­twie obniżenia do­li­ny dol­nej Odry. Naj­wyżej wzno­si się Słowiańska Góra mająca 72,6 m n. Wzgórza są do­god­ny­mi punk­ta­mi wi­do­ko­wy­mi. Gry­fi­no leży na pra­wym brze­gu Odry Wschod­niej w sąsiedz­twie gra­ni­cy.

Przy wyjeździe w południo­wej części cen­trum znaj­du­je się go­tyc­ka Bra­ma Bańska z frag­men­ta­mi murów obron­nych. Dro­ga nr z cen­trum mia­sta przez mo­sty Choroby zlacza baldachimowego Wschod­niej i Za­chod­niej Od­rze ma połącze­nie z Niem­ca­mi i prze­bie­gającą nie­da­le­ko au­to­stradą 11 do Ber­li­na.

W Gry­fi­nie jest park wod­ny i nowa przy­stań z wypożyczal­nią sprzętu wod­ne­go. Krzy­wy Las w Zdu­no­wie na południe od Gry­fi­na to za­gaj­nik w sąsiedz­twie elek­trow­ni Dol­na Odra. Rośnie tu kil­ka­dzie­siąt so­sen z pnia­mi fan­ta­zyj­nie wygiętymi w łuk na wy­so­kości kil­ku­dzie­sięciu cen­ty­metrów od zie­mi.

Wygięcie po­wstało praw­do­po­dob­nie w wy­ni­ku prze­myśla­nych za­biegów hodowla­nych, dzięki którym uzy­ski­wa­no drew­no do pro­duk­cji me­bli, łodzi lub in­nych przed­miotów.

Równi­na Py­rzyc­kaTy­po­wo rol­ni­czy re­gion w pa­sie za­chod­nio­po­mor­skich równin pomiędzy Równiną Wełtyńską a po­je­zie­rza­mi Ińskim i Chosz­czeńskim. Uroz­ma­ica go obniżenie Choroby zlacza baldachimowego Płoni z leżącymi na jej bie­gu dużymi je­zio­ra­mi Mie­dwie i Płoń. Star­gard Szcze­ciński to naj­większe mia­sto trze­cie na te­re­nie woj. Częścio­wo od­bu­do­wa­no frag­ment Ryn­ku Sta­ro­miej­skie­go w południo­wo-wschod­niej części Sta­re­go Mia­sta. Zdo­bi go naj­większy na Po­mo­rzu Za­chod­nim ra­tusz z cha­rak­te­ry­stycz­nym go­tyc­ko-re­ne­san­so­wym szczy­tem.

Obok wznoszą się zre­kon­stru­owa­ne ka­mie­nicz­ki, w których swą sie­dzibę ma Mu­zeum w Star­gar­dzie Ry­nek Sta­ro­miej­skiwww. Nad ryn­kiem nie­po­dziel­nie pa­nu­je wy­so­ka i ma­syw­na wieża mo­nu­men­tal­ne­go go­tyc­kie­go kościoła NMP Królo­wej Światła.

Po prze­ciw­ległej stro­nie cen­trum wzno­si się go­tyc­ki kościół św. Jana Chrzci­cie­la.

Srodki ludowe w dyslokacji stawu lokcia

Oca­lała większa część śre­dnio­wiecz­nych murów obron­nych, wzdłuż których można odbyć cie­kawą wy­cieczkę. Za­czy­nając od Ar­se­nału położone­go za pre­zbi­te­rium kościoła NMP, idzie­my naj­pierw uli­ca­mi Basz­tową i Strażniczą. Mi­ja­my po ko­lei Basztę Jeńców, Basztę Lo­dową i ba­steję. Da­lej wzdłuż za­chod­nie­go i północ­ne­go od­cin­ka murów znaj­dują się po ko­lei: Bra­ma Py­rzyc­ka, Basz­ta Mo­rze Czer­wo­ne, XIX-wiecz­na wieża ciśnień, znacz­ny frag­ment murów obron­nych oraz Bra­ma Młyńska nad od­nogą Iny i spi­chlerz.